
J.Lo, Halle Berry, Britney Spears, Beckhamowie. To już powszechna praktyka wśród celebrytów, że wykorzystują markę, jaką jest ich nazwisko, do promowania sygnowanych nią linii perfum.
Lolavie od Jennifer Aniston
Choć premiera planowana jest dopiero na czerwiec 2010 roku, dookoła debiutanckiej wody toaletowej sygnowanej przez Jennifer Aniston zrobiło się bardzo głośno. Falic Fashion Group dwa lata opracowywała recepturę perfum, które miały uchwycić istotę romantyczności, wolności i naturalności – cech ponadczasowego piękna kobiety. Efektem zapachowych poszukiwań jest delikatna, kwiatowa woda toaletowa Lolavie. Nazwa ma kojarzyć się z pełną naturalnością, brzmi jak francuskie l’eau la vie, czyli „woda-życie”. Aktorka przyznaje, że już wiele firm kosmetycznych proponowało jej wykupienie praw do posługiwania się jej nazwiskiem. Zdecydowała się na to dopiero teraz, ponieważ tym razem mogła uczestniczyć w opracowywaniu zapachu od momentu dobierania składników aż po nadanie nazwy gotowej kompozycji.
„Ekstremalnie męski” Bruce
Bruce Willis premierę swego debiutanckiego zapachu zapowiedział na 1 czerwca. Data ustalona, ale cała reszta owiana tajemnicą. Zapach opracowały niemieckie laboratoria kosmetyczne LR Health & Beauty Systems. Rzecznik prasowy marki zdradził jedynie, że zapach aktora będzie „ekstremalnie męski” oraz – poczynając od składników aż po wygląd flakonu – będzie wcielał najlepsze cechy Willisa: siłę, pewność siebie, konsekwencję. Jeśli idealnym i najczęściej stosowanym środkiem do zwiększenia sprzedaży perfum jest pokazanie seksownego ciała w reklamie, miliony fanek hollywoodzkiego przystojniaka z pewnością nie będą narzekać.
Wpisy o podobnej tematyce:
