
W latach 70-tych Yves Saint Laurent wywołał skandal obyczajowy, ubierając swe modelki w smokingi, w latach 90-tych Alexander McQueen szokował, nosząc spódnice. Dzisiaj nikogo to już nie dziwi. Świat staje się coraz bardziej unisex.
Perfumy dla kobiet, perfumy dla mężczyzn
Marki nastawione na masową produkcję perfum do tej pory bazują na zakorzenionym od początku XX w. w świadomości konsumentów przekonaniu, że kobiety powinny nosić jedynie zapachy kwiatowe, szczególnie różane i konwaliowe, oraz owocowe i kremowe, a mężczyźni – cytrusowe, ziołowe, paprociowe i drzewne. Jednak wraz z przemianami społecznymi, maskulinizacją kobiet i feminizacją mężczyzn, coś zaczęło się zmieniać.
W stronę zmaskulinizowanych perfum dla kobiet
Coco Chanel była jedną z pierwszych, którzy wyczuli te przemiany mentalności. W 1921 r. postawiła na trudne do sklasyfikowania jako przeznaczone dla danej płci aldehydy, które stanowiły bazę jej pierwszych perfum No. 5. Tym tropem poszły dwie marki: Elsa Schiaparelli i Lancôme, które wyemitowały damskie wody toaletowe o zapachu skomponowanym z nut tradycyjnie uważanych za męskie: Schiap (1934) i paprociowy Flèches (1938).
Pierwszy zapach dla obu płci
Wspomniany wyżej Yves Saint Laurent jako pierwszy wyraźnie zamanifestował, że zrywa ze sztucznym podziałem na płci w świecie zapachów. Wybrał dobry czas, rok 1975, kiedy u szczytu rewolucji seksualnej na Zachodzie zainaugurował produkcję Eau Libre, cytrusowo-drzewnej kompozycji przeznaczonej i dla kobiet, i dla mężczyzn.
Erozja zaczyna się od niszy
Temat podjęły niszowe firmy perfumeryjne, z samego założenia niemające ambicji podbijać serc mas. Na przykład firma Comme des Garçons pierwotnie produkowała perfumy dla kobiet, ale – jak sama nazwa wskazuje (pol. jak chłopaki) – w stylistyce, którą zapachowi konserwatyści uznaliby za męską. W roku 1994 wyemitowała wodę toaletową Comme des Garçons celowo nieopatrzoną wskazaniem, dla kogo jest przeznaczona: dla mężczyzn czy dla kobiet.
Ekspansja unisexów
Jednak żadnemu zapachowi dla obu płci nie udało się dotrzeć do masowego odbiorcy. Aż do jesieni 1994 r., do premiery CK One, pierwszej wody toaletowej oficjalnie oznaczonej jako „unisex”. Jej niewyobrażalny, zaskakujący dla samych producentów, sukces komercyjny udowodnił, że konsumenci są już gotowi przekroczyć dawne schematy myślenia o płciowym kryterium wyboru perfum.
W zapachu liczą się emocje
W erze unisexów wracamy do dawnej szkoły komponowania perfum. Niemal przez 3 tysiące lat, aż do końca XIX wieku, nie było podziału na zapachy męskie i damskie. Kupujący perfumy po prostu wybierali zapach, jaki im się podobał. Płciowy podział zapachów to wymysł dwudziestego wieku. Części konsumentów przestał już odpowiadać. Obecnie koncerny kosmetyczne, chcąc zaspokoić potrzeby rynku, coraz częściej opracowują kompozycje zapachowe neutralne płciowo. Oto kilka przykładów:
kolekcja Anthology (od 2009) marki Dolce & Gabbana – seria wód toaletowych unisex, których zapachy metaforycznie oddają znaczenie poszczególnych pojęć i postaci przedstawionych na kartach do tarota, który stał się inspiracją do skomponowania kolekcji, m.in. 1. Le Bateleur (pol. kuglarz), 6. L’Amoureux (pol. kochanek), 18. La Lune (pol. księżyc),
Nie ma sensu zastanawiać się, czym różni się pierwiastek męski od pierwiastka kobiecego. Lepiej zadać sobie pytanie: czego potrzebuję JA? Przecież w zapachu liczą się głównie emocje.
Wpisy o podobnej tematyce:
